Przyszedł w moim życiu taki okres, w którym zaczynam zastanawiać się, jakim powinnam być człowiekiem. Nie wiem, co za tym stoi, ale analizuję każde zachowanie ludzi dookoła, sprawdzam swoje odruchy i reakcje, cały czas starając się unikać błędów. Kim właściwie jestem? Myślałam nad podziałem na dwie części - jedna jest tą słodszą, która kocha zakupy, wszystkie te dziewczyńskie rzeczy w stylu "Plotkary" i tak dalej; druga natomiast przeważa we mnie chyba częściej i jest moją rockową stroną, która chce zaszaleć, zrobić coś niebezpiecznego i marzy o wspaniałym facecie z długimi włosami, tatuażami, najlepiej z gitarą lub basem (zauważyliście, że basiści są strasznie seksowni?), który ma za sobą mroczną przyszłość, ale jednak potrafi pokazać swoje słodkie oblicze.
Po drugie - otoczenie. Cały czas je obserwuję i zauważam niepokojące zmiany w swoim pokoleniu, które coraz bardziej mnie przerażają. Nie chcę być pesymistką ani nic, nie chcę też być uważana za ograniczoną konserwatystkę, bo to nie o to chodzi, ale zachowanie ludzi schodzi na psy. Smutne, ale prawdziwe. Dzieci internetu śmieją się z głupich rzeczy, porozumiewają przez super wypasione komórki, zamiast zeszytów używają tabletów. No i już w ogóle nie wychodzą z domu, jeśli nie ma takiej potrzeby - chyba że jest impreza i kumpel postawi jakąś porządną wódkę. Dobra, darujmy sobie burżuazję - jeśli postawi jakąkolwiek wódkę, będę w stanie wyjść z domu.
Nie chcę narzekać, nie taki jest mój cel. Moje posty są tu tylko po to, bym mogła rozważać swoje życie i wypowiadać się w różnych kwestiach. Chcę dać upust emocjom i po prostu rozważyć wszystko, co siedzi w mojej głowie. Nie potrafię pięknie opowiadać - moją mocną stroną są słowa. Pisane. Mogłabym myśleć przez godzinę, a i tak nie byłabym w stanie wygłosić krótkiej przemowy bez potykania się między słowami, bezsensownego machania rękoma w celu ukazania czegoś albo dłuższych przerw. Potrafię natomiast wyrażać swoje myśli na kartce papieru - wystarczy, że o czymś pomyślę, a moje palce same wystukują na klawiaturze to, co siedzi w mojej głowie. Ot tak, bez najmniejszego problemu. Nie twierdzę, że mam jakiś talent, chcę tylko powiedzieć, że łatwiej porozumiewać mi się w taki sposób.
Chciałabym przeżyć swoje życie jak najlepiej. Moim źródłem napędowym jest muzyka - to ona sprawia, że mam siłę na cokolwiek, to ona pomaga mi, kiedy jest naprawdę źle. Nawiązuję niezwykły kontakt z wykonawcą, ponieważ kiedy śpiewa o sprawach, które w danym momencie mnie dotyczą, czuję, jak gdybym znała tę osobę od lat. Nawet nie wiem, jak by to było, gdyby tego wszystkiego nie było. Zostałby mi Facebook. No i Twitter. To by mi szczęścia nie dało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz