poniedziałek, 12 listopada 2012

The Story

W człowieku jest tyle emocji i uczuć, niestety często ze sobą sprzecznych... Jesteśmy skomplikowanymi istotami, to fakt, ale czy nie prawdą jest to, że odkrywanie prawdy i różnych tajemnic o sobie samym może być ekscytujące?
Zaczęłam poznawać siebie. Na nowo. Liceum to zupełnie inna bajka niż ta, w której żyłam do tej pory, i myślę, że to właśnie ten wiek, w którym człowiek zaczyna dokładnie wszystko analizować. W każdym razie ja tak mam, a zwracam uwagę praktycznie na wszystko, co tylko czyni ze mnie doskonałego obserwatora. Jako "artysta" (pozwólcie mi nazywać tak siebie, jako że każdy, kto tworzy, ma w sobie coś z artysty) wszystko odczuwam mocniej i mam pewne zdolności do przeżywania choćby najdrobniejszej sytuacji. Prawda jest taka, że możemy cieszyć się z każdej małej rzeczy, choćby z ponownego usłyszenia piosenki, która kiedyś sporo dla nas znaczyła. Z czyjegoś uśmiechu czy spojrzenia, ze zwykłego spotkania w gronie właściwych osób albo nawet z powodu głupiej trójki plus ze sprawdzianu z chemii, po którym spodziewaliśmy się jak najgorszych wieści.
Zło i smutek otacza nas ze wszystkich stron. Ważne jest jednak, by mieć siłę napędową, która pozwoli nam przeżyć kolejne dni i da ochronę przed negatywnymi uczuciami przynajmniej na krótki czas. Moją siłą napędową są przyjaciele - ci prawdziwi. Nie jacyś tam znajomi z nowej szkoły, klasy czy podwórka. Nie oznacza to jednak, że oni też nie odgrywają jakiejś tam roli w naszym życiu. Tu liczą się jednak ludzie, którzy zrobiliby dla Ciebie wszystko, a także którzy potrafią porzucić własne sprawy, by móc być przy Tobie w trudnych chwilach.
Nie chciałam być źle postrzegana przez otoczenie. Teraz jednak, kiedy poczyniłam pewne postępy w dostrzeganiu niektórych rzeczy, nie boli mnie to tak bardzo jak wcześniej. Nieważne, jak wielu ma się znajomych, którzy zwracają na ciebie czasami uwagę, nie chodzi o to, by każdy nas lubił, prawda? Liczy się to, że są gdzieś na tym świecie osoby, u których zajmuje się spore miejsce w życiu czy sercu. To wszystko, co wystarcza do szczęścia. A jeśli nie można być w danym otoczeniu sobą (bez żadnej maski!), wtedy coś jest nie tak, a my zaczynamy dusić się, bo brakuje nam przestrzeni i mamy dosyć tego, czym się staliśmy.
No, to chyba tyle przemyśleń na dzisiaj. I tak nie jestem w stanie wyrazić tu tego, co naprawdę dzieje się w mojej głowie... (Czy to nie znak, że kiepska ze mnie pisarka?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz