czwartek, 19 stycznia 2012

Aha, fajnie.

Nie no, moje szczęscie nie trwało zbyt długo. Naprawdę zdążyłam polubić nową siebie, tą bardziej radosną i mniej przejmującą się wszystkim dookoła, ale wtedy tata musiał wejsć i zepsuć wszystko. BO KURDE NIE PRZYSWAJAM SOBIE WIEDZY TAK SZYBKO JAK JEDNA KOLEŻANKA Z MOJEJ KLASY, TO MUSZĘ SIEDZIEĆ DŁUŻEJ NAD KSIĄŻKAMI, BO PRZECIEŻ SĄ EGZAMINY! 
Jeszcze powiedział cos w stylu: "Nadejdą egzaminy, nie pójdą Ci dobrze, i do kogo będziesz miała pretensje?" No bez kitu, myslałam, że akurat moi rodzice są w tej sprawie w porządku. Dawali mi tyle luzu w nauce itede, bo wiedzieli, że wiem co robię. Tymczasem teraz zarzucają mi, że nie mogę opuscić ani jednego dnia szkoły, jako że ostatnio sporo opusciłam. TAK, BO BYŁAM W SZPITALU! Cóż, najwyraźniej wg mojego ojca szpital to moja wina i wgl nie miałam prawa tam być, tylko uczyć się i ciężko pracować w tym wspaniale edukującym budynku. No, brawo dla niego, skoro zarzuca mi, że zbyt dużo włóczę się po lekarzach. Przepraszam, jakos do pani Nie-Miałam-Nic-Lepszego-Do-Roboty-Więc-Zostałam-Panią-Ginekolog nie czuję potrzeby isc, więc mógłby się wstrzymać od takich komentarzy. W sumie mogliby, bo mamie też cos się stało i nagle zaczęła dbać o moją edukację. Tya, najwyraźniej usiłuje uciszyć poczucie winy i stara się odgrywać dobrego rodzica. 
Może po prostu strzelę focha i będę odgrywać ofiarę nieczułosci ze strony rodziców? Jedno nie dostrzega tego, że zapieprzam jak tylko mogę, byleby zakończyć tę szkołę jak najlepiej, no i żeby robić cos pożytecznego, co lubię (czyt: gazetka, KTÓRA, TAK SIĘ SKŁADA, TEŻ JEST JAKIMS OSIĄGNIĘCIEM, KTÓRYM DOMINIKA NIE MOŻE SIĘ POCHWALIĆ. no, ale mój tata chyba będzie zawsze uważał ją za ideał), a drugie... nawet nieważne, szkoda gadać. 
Moje oczy ledwo wytrzymują. Spędzam przed kompem tak zabójcze liczby godzin, że oczy są całe czerwone i łzawią, a głowa pęka z bólu. Powinnam przystopować i rzeczywiscie wziąć się do roboty. Kurde, a chciałam się zmienić i być na luzie. Przecież ja już nie wytrzymywałam bycia starą Kamilą! Ona się ciągle zamęczała wszystkim i przejmowała ocenami, a po cholerę... Powinnam być z siebie dumna, bo nie jest ze mną tak źle, a kilka złych ocen zawsze może wpasc (ALE NIE Z ANGIELSKIEGO, MOJA DROGA PANI NAUCZYCIELKO! Z ANGIELSKIEGO ZAWSZE MUSI BYĆ PIĄTECZKA, TAK SAMO Z POLSKIEGO!).
Nie mogę wyrobić z tej dziwnej miny. Czy gdybym ja grała na perkusji, to też bym taką miała? (znaczy minę, nie perkusję, bo zapewne ta na zdjęciu jest zajebiscie droga, znaczy perkusja, nie mina xD)
Boże, jestem beznadziejna w zmienianiu swojego życia. Dobra, koniec wpieprzania się w MOJE ŻYCIE. Zrobię jak chcę i mam w dupie (zwrot często ostatnio powtarzany na polskim, co wprawiło mnie w dziką radosc. xD) to, czego oczekują ode mnie inni. Fuck yeeaaah! :D
Dobranoc, ludzie. ; ) Do zobaczenia jutro we wspaniałej szkole. Ano tak, przecież niektórzy nie idą, bo ich rodzice zgodnie z Wami uznali, że ten dzień jest bez sensu, jako że nie ma konstruktywnych lekcji (z wyjątkiem matmy oczywiscie!). No tak. Mój tata na to powiedział: "Matematyka Ci się w życiu przyda". Proszę Was, nawet nie oderwał wtedy wzroku od laptopa! Jezu, ja w to nie wierzę. Toż to jest smieszne. 
Fuck it.

Nie wiem czemu, ale lubię to zdjęcie. Takie koksiki. <3 Poza tym Stephen Christian (pierwszy od lewej, wokalista :3) wygląda tu tak ładnie z TYMI włosami. Pociąga mnie na tym zdjęciu normalnie, mrrr. :D

2 komentarze:

  1. Jak ja nienawidzę porównywania do innych... Przez to najczęściej się po prostu przestaje lubić osobę, do której nas porównują.
    Uczenie się czegoś, co w przyszłości czy tak nam się nie przyda, jest dla mnie bez sensu, dlatego sobie odpuściłam. Moje lenistwo jeszcze do tego ze mną wygrywa... Trudno.
    No jak się gra na perkusji to się różne miny i pozy odpierdziela, często nieświadomie. Kai vel Najsłodszy Uśmiech Świata. ♥
    Matma, owszem, przydatna, ale prawda jest taka, że jedynie podstawy. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, iż murzyn na ostatnim zdjęciu wymiata. XD
    Wiecie co? ponieważ pani D. nareszcie wprowadziła funkcję kwadratową, mogę śmiało powiedzieć: MOJE ŻYCIE NIE MIAŁO SENSU, DOPÓKI NIE POJAWIŁA SIĘ W NIM FUNKCJA KWADRATOWA. <3
    Huh, to się wyładowałam. xD
    Cóż, moi rodzice z góry zakładają, że mam coś zrobić, nie ważne, że niektóre rzeczy są wręcz niemożliwe do spełnienia (np. 5 z matmy na koniec? :) ), ale po prostu mam to osiągnąć i koniec kropka i gówno ich obchodzi jak to zrobie, bo jeśli nie to mam kare na wszystko, dopóki im sie nie odwidzi.
    Cherry, moim zdaniem i tak wiele osiągnęłaś. Nie liczy się to, jakie masz oceny, tylko to, co masz w głowie, bo to Ci będzie potem potrzebne. Moim zdaniem potrzebne nam są bardziej praktyczne zajęcia + takie przygotowujące nas do życia. Dlatego jestem po części zła na p. Mich... za to, że tak olała sprawę w ciągu tych dwóch lat, gdyż jednak takie lekcje są potrzebne.
    Tak z innej beczki, przed moim blokiem właśnie przeleciał przepiękny lampion.. I NIE WLECIAŁ W DRZEWO. *sukces xD*

    OdpowiedzUsuń