środa, 8 sierpnia 2012

Silversun Pickups, bitches!

Okeej, w końcu przesłuchałam sobie nową płytę Silversun Pickups i jak na razie bez większego szału, ale zobaczymy później. Dobre płyty z reguły mają tak, że zyskują dopiero przy którymś tam przesłuchaniu. Więcej - dobre płyty to takie, w których piosenkach można na nowo odkrywać różne rzeczy. Z tym, że są one bardziej złożone, dlatego trudno ogarnąć je przy pierwszym razie i dlatego wydaje nam się, że się nam nie podobają. To jest właśnie logika dobrych albumów - mam więc nadzieję, że tak będzie i z Neck Of The Woods.
Płyta w sumie dobra, porównując z pierwszą - Carnavas. Jeśliby tak na to spojrzeć, Swoon było skokiem milowym od czasów pierwszej płyty. Powiem więcej - jest to coś z rodzaju 30 Seconds To Mars. Pierwszą płytę nagrali kiepską, ale za to już kolejna była czymś niezwykłym. Przygodę z Silversun Pickups zaczęłam od Swoon i chyba tylko dlatego ich pokochałam. Gdybym zaczęła od pierwszej, z pewnością szybko bym się z nią rozstała. W każdym razie to bardzo dobrze, kiedy zespół się rozwija i to widać po muzyce, którą nagrywa i która się zmienia z upływem czasu.
Jak na razie myślę, że Swoon była bardziej żywiołowa i emocjonalna, chociaż na Neck Of The Woods emocji też nie brakuje. Brakuje mi jednak tej pewnej spójności utworów, która z całą pewnością była na poprzednim albumie. Przesłuchałam płytę parę razy i do tej pory jej nie ogarnęłam, co świadczy o złożoności utworów, jak dla mnie dobrze.
Hm, nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć. Zbyt wielu różnic nie widzę, zespół nie wchodzi na jakieś nowe wyżyny i nie zmienia za bardzo klimatu. Moim numerem 1 zostanie chyba jednak Swoon, chociaż daję sobie trochę czasu, by móc zapoznać się z tą nową trochę bardziej.
Ach, jeszcze jedno! Bo zdaję sobie, kurde, sprawę z tego, że niewiele osób w Polsce zna ten zespół. Dlatego gorąco polecam. Ja ich poznałam, bo jedna piosenka znalazła się w Pamiętnikach Wampirów, teraz nawet nie pamiętam tytułu. Kawałek mi się spodobał i nie wiem czemu, ale ściągnęłam wtedy właśnie Swoon. Jak na pierwszy raz muzyka może się wydać trochę, hm, depresyjna czy nudna, ale zapewniam, że warta przesłuchania! Sporo mocy i uczuć, jest moc ;3
Udało się wynegocjować z dziewczynami film, na który idziemy do kina. Czuję, że MAGIC MIKE ZAWŁADNIE NASZYMI SERCAMI, mwahaha. :D

1 komentarz:

  1. Magic Mike ZAWŁADNĄŁ naszymi sercami. Zdecydowanie. <3 xD

    OdpowiedzUsuń