czwartek, 27 października 2011

Will you miss me when I'm gone?

Heej. ;D Obiecałam sobie, że pójdę dzisiaj wcześniej spać i znowu mi się nie udaje. Mogłabym pójść za 10 minut spać, ale jutro na 1. godzinie lub 2., nie wiem, piszę zaległą kartkówkę z fizyki. Z FIZYKI. Podobno łatwa, dlatego się nie uczyłam do tej pory. Nie chce mi się. To najgorszy przedmiot jaki może być i totalnie go nie rozumiem. Na dodatek muszę zaliczyć jutro także technikę, a tam są te kabelki i prąd, a ja tego nie ogarniam, więc polegnę. A chcę mieć 6 z techniki! No, nieważne... 
Dzisiaj dostałam w końcu od Szymona przykładny konkurs z angielskiego. Nie jest taki trudny jak myślałam i wiem już, co trzeba sobie powtórzyć. Na pewno historię Wielkiej Brytanii i USA. No i odpowiedniki angielskich słówek w amerykańskim, to będzie najgorsze. ;x Ale i tak się cieszę jak cholerka. :D Po prostu uwielbiam angielski i nie wyobrażam sobie, że miałabym np. przez tydzień nie powiedzieć, napisać lub przeczytać czegoś po angielsku. <3
Dzień całkiem pozytywny. Najlepsze i tak były kalambury ze Zrzędą i Gromem (koleżanka). Najpierw próbowałam pokonać Zrzędę w kółko i krzyżyk, ale ciągle remis, remis, remis. Przypomniałam sobie, jak graliśmy kiedyś w internecie w kalambury. Cienias. :D Wygrywałam zawsze, i to nie tylko z nim, ale resztą ludków. Hihi, powinien był się przygotować na to, że ze mną nie ma łatwego życia. No tak, w sumie dziś mi to powiedział. Bo te kalambury to były na zastępstwie za gegrę. Była "religia", ale pani nam pozwoliła robić, co chcemy, byleby było cicho. Wtedy Zrzęda powiedział coś o tym, że może modlitwa pomogłaby mu ze mną, bo ma ciężkie życie, siedząc ze mną w ławce (Rudej nie było). Pfff. A dzisiaj na dodatek siedzimy sobie właśnie przed tą religią przed klasą i Aborygen zaszedł go od tyłu i przywiązał mu do buta jakiś sznurek. Kiedy Zrzęda się zorientował, Aborygen kazał mu iść do końca korytarza aż sznurek się napnie. I akurat szła p. pedagog. Popędziła do Zrzędy i nie widziałam, co się tam działo, bo były drzwi otwarte od sali i nie chciało mi się wychylać. Myślałam, ze go ochrzani czy coś, bo Zrzęda pojawił się w zasięgu oczu, machając ze złością rękami i dziwnym grymasem na twarzy, ale ona próbowała mu pomóc się z tego uwolnić! No nie. Muszę pamiętać, żeby nie wspominać o ZuO nauczycielkom naszej szkoły - wszystkie są zauroczone malutkością i urokiem Zrzędy. Chwila... on nie ma w sobie uroku. Chyba że mały smerf ciągle narzekający na życie i na ludzi i na wszystko, a na dodatek obrażający i mszczący się za byle drobnostkę, jest słodki. Bo wg mnie nie. Do Zrzędy - jak Ci to już wyślę na Skype (o ile to zrobię), to marudź na mój temat pod nosem, bo zażaleń nie przyjmuję. ;p
Na religii (tej właściwej) była za to dyskusja na temat internetu i telewizji, chociaż miał być temat o chrześcijaństwie xD. Pani mówiła o tym, że jest zaniepokojona tym, jak młodzież łatwo wierzy we wszystko, co jest napisane w internecie lub powiedziane w TV, i że te rzeczy są głupie i robią nam wodę z mózgu. Żeby nie było... nasza nauczycielka jest młoda. xD Żadne stare babsko czy coś (przypomniała mi się nauczycielka od niemieckiego, która wczoraj Fresie chciała wstawić -10 pkt za trzymanie długopisu), tylko młoda, zabawna pani. No, w każdym razie temat ten był tak interesujący, że prawie.. usnęłam. xD Nie no, dobra, dyskusja była spoko i wgl, ale ostatnio jestem przemęczona. Ale mimo wszystko jeszcze nigdy tak nie miałam - musiałam walczyć z tym, że oczy mi się co chwila zamykały i wgl. Straszne ... Wróciłam do domu i położyłam się na łóżku i zasnęłam, nawet nie wiedząc, w którym momencie. ;x I do 18.00 spałam. ;D A teraz znów mnie muli. 
Jeszcze jedno. Wczorajszy komunikat na librusie od p. dyrektor:
Noszenie stroju szkolnego i identyfikatora zwiększa bezpieczeństwo uczniów w szkole, pozwala na skupieniu się na celach dydaktycznych i wychowawczych oraz kształtowaniu odpowiedzialności młodzieży.
 To mnie rozwaliło i od razu na fejsa wstawiłam, więc wielka dyskusja się rozpoczęła. No bo jak to? Marynarka szkolna powstrzyma terrorystów przed atakiem na mnie? No, w każdym razie było to śmieszne, nawet teraz na kwejku się znajduje, kolega z klasy umieścił. :D WCZORAJ to było śmieszne. Ale nie dzisiaj. Szłam sobie z uśmiechem na twarzy, cała w skowronkach, na historię, żeby napisać zaległy test, a tu co widzę? P. dyrektor (która rzadko wychodzi z gabinetu) i panią vice. Co robią? 'Przepraszamy, bez identyfikatora nie przepuszczamy'... Cholera jasna mnie wzięła. Musiałam tam grzebać w plecaku przy nich, żeby założyć identyfikator, który normalnie zakładam, kiedy wchodzę do klasy, żeby udać się na lekcję. Wtedy już  nie było śmiesznie, no ale dobra. Zobaczymy jak jutro - dzień bez mundurka. A może jednak z mundurkiem? Może wezmę na wszelki wypadek, z resztą istnieją wielkie szanse, że ktoś będzie chciał wykorzystać dzień BEZ ubezpieczających mundurków i napadnie na naszą szkołę. Wtedy, wiecie, będę potrzebować ochrony. -.-
Jutro idę na nocowanie do Groma chyba. Takie trochę chamskie wepchnięcie się, ale co tam.. ;/ Dobra, lecę, bo znów zasnę. Dobranoc. :D  
PS. A w sobotę na mecz! ^^
And maybe I will miss you when your gone
And maybe time, time will prove me wrong
Cause my fingers want to slip when you hold my hand
When you touch my lips I'm sinking in the sand
And shouldn't it feel like I'm Alice in Wonderland

1 komentarz:

  1. Jej, notki mi z opóźnieniem jakoś wyskakują. Byłam tu dzisiaj już pare razy i dopiero teraz mi wyskoczyła ta notka. Tak, te mundurki to jest epicka sprawa. Ciekawe czy w środe też bedą tak sprawdzać.

    OdpowiedzUsuń