piątek, 18 listopada 2011

Super.

Skończyła się moja radość. Nie idę na dyskotekę. Kiedy wszyscy najpierw będą zajadać się smaczną pizzą na urodzinach klasowych, a później szaleć na dyskotece szkolnej, ja będę leżeć w łóżku w szpitalu. Świetnie. ;] I tu nie chodzi tylko o zabawę, bo wiadomo przecież, że dyskoteka szkolna to kicz. Miałam po prostu nadzieję na ... coś. No ale teraz już nieważne. Nie uda się. Szansa zmarnowana. Goodbye. Po prostu wszystko musi mnie omijać. Ja pierdykam. Beznadziejnie się teraz czuję i nie sądzę, by coś miało mi poprawić humor.

Dobra, dzisiaj to tyle. Nawet nie mam siły ani chęci pisać o pozytywach. Klęska przysłoniła mi całą widoczność.

2 komentarze:

  1. Też chyba nie idę na dyskotekę, chociaż chciałam, nie wiem po co. Wiem, że oglądanie tych wkurzających mnie mord z drugich i pierwszych klas źle się skończy.
    Czuję, że urodziny się wszystkim spodobają, więc jeszcze zdążysz zobaczyć pizzę ze świeczką. ;d
    Może jak się będzie gnębić naszego ukochanego przewodniczącego szkoły, to zrobi jeszcze dyskotekę. :D Normalnie czuję się za to odpowiedzialna! Więc może i ta szansa jest zmarnowana, ale kolejna czeka, ehehehe. ♥
    Jeśli Cię pociesza to, że ktoś inny ma gorzej (Może to i przykre, ale psychika człowieka tak działa! A ja obecnie czuję się jak pod wpływem czegoś, co mi odbiera ból~), to Olek w szatni po lekcjach zjebał mi nadzieję na nawet kumplowanie się z Shieru. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o olku nic nie mów, bo to jakaś masakra. -.- i maaaam nadzieję, że będzie kolejna dyskoteka. bo jeżeli dowiem się, że będzie, to mnie to pocieszy. :D a te urodziny klasowe z pizzą, to pierwsze będą najlepsze bo pewnie będzie najwięcej osób itede. ;c

    OdpowiedzUsuń