sobota, 7 lipca 2012

Suddenly I see.

Pobudka, śpiochy! Dzisiaj zostałam ostro styrana przez ojca, który uznał, że 11.30 jest najwyższą porą, by zwlec mnie z łóżka. Cóż, może i miał rację, ale chyba coś mi się od życia należy. Zwłaszcza że mój dzień ogranicza się do hiszpańskiego, książek, komputera i przyjaciół. Jakoś w ogóle nie mam motywacji do pisania. :<

Oglądałam wczoraj 'Harry'ego Pottera i Komnatę Tajemnic'. Again, po raz 7864827634. Widzicie, to jest magia prawdziwych, dobrych filmów - nigdy się nie nudzą i można je oglądać w kółko i w kółko. Nawet jeśli niezbyt lubię tę część HP, to i tak widziałam ją tak wiele razy, że masakra. Za tydzień moja ulubiona - Więzień Azkabanu - a za dwa - druga ulubiona, czyli Czara Ognia. <3 I Pattinson, który w jednym, jedynym filmie wyglądał jak porządny człowiek!

Ach, tak mnie jakoś wzięło, żeby napisać jakieś opowiadanie odnośnie Hogwartu. Ale znając mój zapał, szybko dam sobie spokój i będzie jedno wielkie nic. Poza tym... nawet nie mam pomysłu na fabułę. Myślałam, czyby nie opisać historii z punktu widzenia już istniejącego bohatera (kiedyś wzięłam się za Lily & Snape, ale szybko zrezygnowałam), czy stworzyć kogoś totalnie nowego i opisać... nie wiem co.
Strasznie dużo pająków ostatnio. Wczoraj dwa mnie zaatakowały. Daria wyciągała mi jednego z włosów, a kiedy spytałam, co to było, zrobiła tylko krzywą minę i powiedziała: "Eeee.. Biedronka". Ja wtedy spojrzenie z rodzaju 'Are you fucking kidding me?' i mówię: "Pająk, prawda?", a ona na to: "Prawda". Ja wtedy wielki atak paniki. Trzeba było mnie widzieć, jak byłam na dworze z nią, Anią i facetami, i chodził po mnie pająk. Oni nazwali to 'tańcem pająka', ja zaś atakiem serca i próbą uwolnienia się spod tych małych, chudych nóżek i paszczy, którą chciał mnie pożreć ten paskudny brzydal.
Mam wielkiego wnerwa na chłopaka, tego samego, co zwykle z resztą. Tym razem denerwuje bardziej, mocniej i w ogóle mam mu ochotę powiedzieć, co o nim myślę. I dochodzi do tego kumpela, która zdaje się totalnie nie zauważać, jak bardzo rani mnie swoim zachowaniem. Cóż. Idiota. Nie potrafi zachować się w porządku wobec mnie, bo, jak zwykle z resztą, myśli tylko o sobie i robi z siebie wielką ofiarę, zawsze jest tym pokrzywdzonym, chociaż sam sobie to robi. No, mam nadzieję, że w liceum będzie wielu fajnych, dojrzałych i zabawnych kolesi. Którzy są bardziej męscy, niż ten pozbawiony krocza ex - przyjaciel, wyglądający jak dziewczyna i zachowujący się jak zachwiana emocjonalnie nastolatka. : )
 A oto piosenka, której słowa opisują go najbardziej. 
It's over-rated
It's not worth chasing
Don't you know that
You'll love to love and then you'll hate it

2 komentarze:

  1. Świetna końcówka posta.:D Nie ma to jak feministyczne podejście do sprawy(+ piosenka, którą lubię!!). Moją ulubioną częścią też jest Więzień Azkabanu, jeśli chodzi o adaptację filmową, ale książkową kocham właśnie Czarę Ognia. <3

    xoxoxoxoxoxoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zakończenie i podsumowanie tego barana. <3 Pisz Potterowe opowiadanko, pisz!! Fajne foto Roberta. ; o

    OdpowiedzUsuń