sobota, 12 listopada 2011

Jak zawsze.

Mam dosyć. Codziennie, dzień w dzień, budzę się niewyspana z tym samym uczuciem: trzeba się uczyć. Nie wytrzymuję już tego. Nawet bez tych konkursów jest ciężko. Z biologii wychodzi mi na razie trója, a w poniedziałek jest kolejna kartkówka, z tego, czego nie kumam. Poza tym... nawet jak jest temat, który rozumiem, to kartkówkę i tak zawsze spieprzę - po prostu nie ogarniam jej sposobu oceniania. Więc i tak wychodzi na tróję. Dodam, że biorę udział w konkursie z biologii. ;] Do którego, tak nawiasem mówiąc, nic nie umiem i jestem totalnie nie przygotowana. Cóż, przynajmniej się Ropucha zatroszczyła o mnie: - "Ojejku! Byłaś w szpitalu? To jak Ty się zdążysz nauczyć do konkursu? Dasz radę? *zmartwiona mina*". - "Postaram się, proszę pani *smutne oczka*". Staram się, kurna. Staram się i co mi wychodzi?! Gówno, za przeproszeniem. 
Na dodatek konkurs polonistyczny mnie załamał. Lista lektur obowiązujących na nim jest długa jak mój tułów, na dodatek drobna czcionka. Mam to przeczytać do czwartku? Proszę Was, ja nawet streszczeń nie ogarnę do tego czasu. Na dodatek wszystkie formy wypowiedzi funkcjonujące w naszym cudownym języku i słowotwórstwo. : )) Jeju, jak się cieszę. 
Najbardziej i tak mi zależy na konkursie z angielskiego. Mam nadzieję, że będzie łatwiejszy niż ten, co mi dała ostatnio, z tamtego roku. Miałam 71% z niego, jak mi sprawdziła, ale w sumie to i tak dobrze jak na robienie w nocy i bez sprawdzania. Tylko że trzeba mieć 75%, żeby przejść. :C 
Serio, jak listopad się skończy, to może trochę odetchnę? Nie sądzę. Nawet teraz przecież nie uczę się do konkursów, a czasu nie mam wgl. A ten weekend zaczął się tak wspaniale - wróciłam do swojego hobby, drugiego ulubionego po pisaniu opowiadań (na które i tak czasu nie mam...) - rysowania. :D Narysowałam Jareda Leto i Tomo i muszę przyznać, że wyszli całkiem nieźle. Każdy kolejny portret, który rysuję, wychodzi coraz lepiej, tak mi się wydaje. A fazę na Marsów mam po koncercie - choć przyznaję, że średnio mi się podobał. Wszyscy się tak zachwycają - "Ach, Jared był cudowny i taaaaki śliczny, a piosenki, które śpiewaaaał *aaaach*" - tylko czemu nikt nie wspomina o tym, jaki Jared jest niesympatyczny i arogancki albo o tym, jak często fałszował? Cóż, może na 1. koncercie nie tak bardzo jak na tym moim, ale jednak. Na dodatek moje dwie ulubione piosenki były akurat w poniedziałek, a nie we wtorek. :C Hurricane po prostu odtworzyli z klipu, na który patrzeć nie mogę. -.- Trwało to, cholera jasna, 10 minut jakieś. Męczyłam się i płakałam, bo chciałam usłyszeć na żywo. Poza tym "The Story" zamienili na "A Beautiful Lie". "The Story" kojarzy mi się z miłością piękną, ale niebezpieczną, zakazaną. Napisałam do niej całe opowiadanie zatytułowane "A Beautiful Lie", co jest w sumie ironią, jak się patrzy na zdania wcześniej. xD Rudej się za to nie podobało to, jak zmienili "The Kill" - z żywej i mocnej na jakąś balladę. Zaskoczył mnie Shannon. Bardzo go polubiłam, w przeciwieństwie do jego brata, który trochę mnie do siebie zniechęcił od koncertu. -.- 
Była pozytywna zabawa. :D 

Dobra, nie mam siły pisać. Tyle się zdarzyło od ostatniej notki, ale i tak nikt tego nie czyta, więc po co się staram? o_O'

3 komentarze:

  1. Weź, ja w sumie długo żałowałam, że nie zgłosiłam się do konkursu z j. polskiego, bo chyba tylko do tego bym się nadawała. .__. Ale pasuje mi stan 0 konkursów ze względu na te sympatyczne nauczycielki, które wcale nie wierzą w uczniów...
    Etto, co do biologii, to mam już wyjebane, bo nieważne ile by się człowiek starał, to czy tak to samo. Dlatego mówię słodkim głosikiem, że nie umiem, hehe. D: Wiem, że to mi nic nie da, ale może jej się znudzi.
    Skoro najbardziej zależy Ci na j. angielskim, to myślę, że głównie na nim powinnaś się skupić. Wiesz, to zadanie z odpowiednikami amerykańskimi mnie trochę przeraziło. ;o A nie wiadomo, czego można się spodziewać na tym w tym roku. W środę jest, c'nie? Mimo wszystko wierzę, że dasz radę~! FAITO FAITO~ ach, ten japoński Engrish. ♥
    Wiesz, niektórym taka postawa się podoba. ♥ Po prostu masz inny pogląd na świat niż większość jego fanów. Chyba rozumiesz, dwa różne światy. Co prawda ja nie rozumiem tego uwielbienia jego osoby, ale rozumiem takie zachowania~

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do konkursów, to serio - ja ide na jeden i też sie nie wyrabiam. Musze jeszcze umieć węglowodory nienasycone, z czego pierwsza lekcja z nich bedzie dzień przed konkursem albo po konkursie, także xoxo.
    Ja czytam twojego blogaaaaaaaa!!!!!
    Za wyrażanie zdania o Jaredzie - każdy ma onim takie zdanie jakie ma. Nie widaomo tak naprawdę było jaki jest i twoim zdaniem jest taki jakim go opisałaś. Gościu ma 40 lat i jest kawalerem...to wiesz. xD

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe, dzięki dziewczyny! jesteście chyba najwierniejszymi czytelniczkami mojego bloga i dajecie świetne rady. ;D Ropuchę chyba rzeczywiście oleję, z nią nie dam rady. a co do konkursów Ai, masz rację. Angielski najważniejszy! ♥

    OdpowiedzUsuń